 |
Odławianie tołpygi w
Gołyszu
fot. W. Kuliński |
|
|
 |
Gospodarka
leśna
fot. J. B. Parusel |
|
|
Świat przyrody i świat człowieka są
tym samym światem. Człowiek nie żyje ani ponad przyrodą, ani
obok niej. Jest jej cząstką, nawet wówczas, gdy jego mieszkanie
usytuowane jest na ostatnim piętrze wieżowca współtworzącego
"pustynię wysokich bloków", a codzienne pożywienie składa
się z chemicznie przetworzonych produktów. Wystarczy zajrzeć do
telewizyjnych programów informacyjnych, ukazujących bezradność
wobec apokaliptycznych obrazów rejestrujących skutki ruchów
tektonicznych, tajfunów, suszy, epidemii. Piękno gór, spadających
wodospadów, załomów rzecznych czy błękitu nieba też należą
do tego samego świata.
Historię człowieka tworzą dzieje jego zmagania się z przyrodą.
Przyroda (ożywiona i nieożywiona)
stanowiła i wciąż stanowi najważniejszy czynnik wpływający na
zachowania społeczne człowieka. Starożytne kultury powstawały w
obszarze deltowym wielkich rzek. Klimat, rzeźba geograficzna
terenu, struktura gleby, zasoby mórz i rzek, bogactwa mineralne
itd. współtworzą kształty życia społecznego, także współczesnych
społeczeństw, nawet tych najbardziej rozwiniętych pod względem
technologicznym. Badania prowadzone m.in. w USA wykazują, że
warunki środowiskowe, do których zaliczano czyste powietrze, wodę,
żywność, odpady oraz zawarte w nich substancje i czynniki, w 21%
warunkują utrzymanie zdrowia.
Paradoks egzystencji dzisiejszego człowieka wyrasta z faktu, że
w pogoni za nieustannym postępem technologicznym, zmagającym się
z prawami przyrody i zmierzającym do jej bezwzględnego podporządkowania
doraźnym i niekiedy sezonowo atrakcyjnym celom, zatracił świadomość,
iż on sam stanowi cząstkę tego świata i podlega jego
uniwersalnym i odwiecznym prawom. Olśniewające osiągnięcia w
dziedzinie nauk technicznych, medycznych czy biologicznych okrutnie
kontrastują z perspektywami katastrofy ekologicznej, czy z teraźniejszością
klęsk żywiołowych lub rozpaczliwą bezradnością w obliczu
starych i nowych chorób nękających ludzkość (...).
Człowiek jest depozytariuszem przyrody i jej stróżem. Biblijny
nakaz o "czynieniu sobie ziemi poddanej" nie może być
interpretowany jako przyzwolenie na jej bezwzględną eksploatację.
Zrozumienie tego faktu z trudem przedziera się przez wielowiekowe
przyzwyczajenia dzisiejszego człowieka grabieżczo wyrąbującego
tropikalne lasy, stosującego technologie przemysłowe, których
skutkiem jest tzw. efekt cieplarniany, beztrosko zatruwającego
rzeki, jeziora i morza, bezmyślnie wyrzucającego odpady i śmieci
z domowego gospodarstwa do pobliskiego lasu, czy też alkoholem,
tytoniem i narkotykami, niszczącego siebie i kondycję zdrowotną
przyszłych pokoleń. W postawie człowieka wobec przyrody
odzwierciedla się postawa, jaką przyjmuje wobec samego siebie.
Współcześnie coraz wyraźniej, choć jeszcze w stopniu
niewystarczającym, w mentalność zbiorowości i pojedynczych ludzi
wpisuje się świadomość, że przyroda jest wartością, że należy
ją chronić, otaczać opieką, mądrze i roztropnie wykorzystywać,
że trzeba z nią współpracować. Socjologowie przyjmują, że zróżnicowanie
postaw ludzi wobec przyrody jest związane nie tylko z ich
naturalnymi potrzebami biofizycznymi, ale zależą one także od
kultury, określonej grupy społecznej, od kultury narodu.
Dzisiaj już trudniej człowiekowi uwierzyć, że kłęby dymów
z fabrycznych kominów zasnuwających widnokrąg są znakiem pomyślności
jego narodu i wskaźnikiem osobistego dobrobytu. W czasie
wakacyjnych wędrówek łatwo może dostrzec zniszczone lasy od
przemysłowych wyziewów, zatrute ściekami rzeki czy jeziora,
zniszczone krajobrazy. Zdaje się, że człowiek wciąż jednak - myśląc
o przyrodzie i jej zagrożeniach - bardziej odnosi przyczyny tych
zagrożeń do działalności innych, niż do siebie. Łatwo się wówczas
uspokoić przekonaniem, że to właściwie "oni" są winni
tym zniszczeniom. "Oni" to znaczy nie "ja" i nie
"my". Łatwo by znaleźć przykłady takiego myślenia,
obecne wciąż w praktyce produkcyjnej wielu zakładów przemysłowych,
może gospodarstw rolnych, mieszkańców domków letniskowych itp.
Problem środowiska przyrodniczego to problem makroświatowy i
makrospołeczny, międzypaństwowy i międzykulturowy. Jest
przedmiotem konwencji lub politycznych sporów. Ale to także
problem pojedynczego człowieka i najmniejszych społeczności.
Bowiem ostatecznie w życiu pojedynczego człowieka rozstrzyga się
postawa całej społeczności wobec przyrody. W zakresie ochrony
przyrody zapewne wiele już zrobiono. Tworzone są rezerwaty
przyrody i parki krajobrazowe, większą uwagę zwraca się na
najbliższe środowisko miejsca pracy, czy miejsca zamieszkania.
Ludzie wyraźniej uświadamiają sobie, że zanieczyszczenie środowiska
naturalnego jest bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia.
Organizuje się dla dzieci tzw. "zielone szkoły", może
częściej wyjeżdża się w góry, do lasu, w tereny "czystego
środowiska". Badania socjologiczne zdają się jednak sugerować,
że nie we wszystkich grupach społecznych, jednakowa jest świadomość
zagrożenia ekologicznego i traktowanie przyrody jako wartości.
Wskazuje się między innymi na różnicującą rolę wykształcenia
i wieku. Warto więc, aby poprzez kształcenie, wychowanie, oddziaływanie
środków społecznego przekazu upowszechniła się zasada, że służebna
postawa człowieka wobec przyrody jest równocześnie służebną
postawą wobec siebie i bliźnich.
Tekst autorstwa prof. dr. hab. Wojciecha Świątkiewicza
(Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Społecznych), który
ukazał się w 1995 roku, w 1 numerze kwartalnika Przyroda Górnego
Śląska, wydawanego przez Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego
Śląska.
Materiał strony opracowano 26 stycznia 2004 roku.
Autor opracowania: A. Wower. |